Wewnętrzny spokój | Instytut Neurolingwistyki Rozwoju Osobistego i Hipnozy
Czy połowa twojego mózgu stanie się bezużyteczna?!
30 August 2016
Jak pozbyć się nieprzyjemnego uczucia i zastąpić je bardzo przyjemnym lub wręcz rozkosznym?
1 September 2016

Wewnętrzny spokój

Uczestniczyłem w dyskusji na temat rozwoju duchowego, w której brałem udział. „Brałem udział” to może za dużo powiedziane, ponieważ rzadko biorę udział w tego rodzaju rozmowach na temat rozwoju duchowego. Powiedzmy, że byłem świadkiem, dyskusji na temat rozwoju duchowego. Jednak nie mogłem się powstrzymać i zacząłem zadawać pytania. Chciałem się dowiedzieć po czym człowiek może poznać, że rozwija się duchowo. Samo zaangażowanie w jakiś rodzaj praktyki duchowej nie jest równoznaczne z rozwojem duchowym. Ktoś rozpoczyna praktykę duchową, powiedzmy zaczyna medytować, robi to przez jakiś czas, powiedzmy miesiące lub lata. Mija 10 lat i ktoś chce sprawdzić, czy jest bardziej „rozwinięty duchowo”- co konkretnie powie mu czy i w jakim stopniu „rozwinął się duchowo”? Każdy „rozwój” z definicji polega na zmianie z X na Y, przejściu z A do B – często nawet używa się metafory „podróży duchowej”, której efektem jest zmiana. Człowiek był inny na początku podróży i stał się inny na końcu podróży.

Gdy zadałem to pytanie, otrzymałem początkowo garść truizmów na temat atrakcyjności „procesu rozwoju” samego w sobie oraz tego, że chodzi o kroczenie ścieżką a nie o dotarcie do celu itd. Ale nawet najbardziej ortodoksyjny adept sztuki medytacji nie siedziałby latami w pozycji lotosu, gdyby nie powodowało to w rezultacie osiągnięcia jakiegoś rezultatu, czy to w „tu i teraz” czy tez w przyszłości. I tu powraca pytanie „Po czym poznasz, że to osiągasz”?

Zirytowawszy kilka osób i wysłuchawszy kilku ocen mojej bezmyślnej i ciemnej osoby, udało mi się wycisnąć z dyskutantów rodzaj odpowiedzi :-). Okazało się, że niezależnie od ścieżki, którą kroczyli używali wspólnego wskaźnika jako systemu feedbacku. Poszukiwali odpowiedzi w subiektywnym doświadczeniu, zwracając uwagę głównie na dwa sygnały. Pierwszym był sygnał kinestetyczny- uczucie zrelaksowania, drugim była minimalizacja aktywności świadomego umysłu, która manifestowała się spowolnieniem tempa monologu wewnętrznego, zwolnieniem szybkości myślenia wizualnego oraz utrzymywanie uwagi w jednym miejscu przez dłuższy czas.

Czyli, mówiąc prostym językiem – odprężali się i osiągali wewnętrzny spokój. 

Ważna rzecz, bez tego można mieć problemy. Stałe napięcie, stres i niepokój szkodzą. Każdy to wie.

Następne pytanie, które zadałem brzmiało „A gdy już osiągniesz wewnętrzny spokój to co stanie się dla Ciebie możliwe? Co zaczniesz robić?”

Odpowiedzi mocno mnie zaskoczyły, ponieważ sprowadzały się do tego, że dalej trzeba pracować nad podtrzymywaniem tego stanu. Czyli co? Wewnętrzny spokój jako cel ostateczny? Zajęcie na resztę życia?

Domyślam się, że dyskutanci byli mało zaawansowani w rozwoju duchowym, albo po drodze przegapili jakiś ważny fragment wiedzy. A może nie.

Zaciekawiło mnie jednak to drugie pytanie i zadałem je kilku osobom. Odpowiedzi zachowam w tajemnicy. Zamiast nich proponuję Ci zadać sobie następujące pytanie:

Wyobraź sobie, że już masz wewnętrzny spokój. Cały ocean wewnętrznego spokoju. Całkowicie spokojny umysł oraz w pełni zrelaksowane ciało. Co dzięki temu staje się dla Ciebie możliwe? Co zaczniesz robić? Jaki cel sobie postawisz? 

To co uważam w tym za szczególnie interesujące to fakt, że od co najmniej 20 lat nie potrzebujemy 20 lat aby nauczyć swój umysł osiągania spokoju wewnętrznego a ciało relaksu. Istniejące w NLP techniki oparte na submodalnościach lub kotwicach pozwalają uzyskać taki stan wewnętrznego spokoju znacznie szybciej, w ciągu kilkudziesięciu minut. I co dalej? Co może Cię bardziej pociągać od wewnętrznego spokoju? Wewnętrzny spokój jest potrzebny, pomaga w twórczym myśleniu, pozwala spojrzeć na sprawy z dystansem, ale i jedno i drugie są w pewnym sensie fundamentem, który stwarza optymalne warunki do czegoś więcej.

Ale się zagalopowałem – rezultaty rozwoju duchowego, osiągane w 45 minut, są jedynie pierwszym stopniem od którego można zacząć naprawdę ciekawą i fascynującą podróż! Nadmierne uproszczenie? Przecież każdy wie, że jest to bardziej złożone, trudne i nie takie proste. Aż strach pomyśleć, że może być inaczej.

 

Autor- Andrzej Batko*

*Artykuł z archwialnego NEURONA

//]]>