Biorę obecnie udział w prowadzonym przez Melissę Tiers treningu Hypno Psychodelics, dotyczącym użyciu hipnozy do uzyskania efektów podobnych do zastosowania psychodelików.
Psychodeliki takie jak psylocybina, ketamina czy MDMA w ostatnich latach przeżywają renesans, jeśli chodzi o zastosowanie w terapii różnych zaburzeń psychicznych.
Już w latach 60tych Timothy Leary uzyskał bardzo obiecujące wyniki, jeśli chodzi o zastosowanie sesji z wykorzystaniem psylocybiny i LSD jako środka zapobiegającego recydywie u więźniów. Obecnie udokumentowany jest umiarkowany do dużego efekt stosowania psylocybiny na leczeniu depresji (w tym lekoopornej), a efekt występuje często już po 1 czy 2 sesjach (klasyczne przeciwdepresanty zaczynają działać po kilku tygodniach!). Bardzo obiecujące wyniki dają też ketamina, MDMA i LSD, zwłaszcza w terapii depresji i PTSD. Na Netflixie warto obejrzeć serial dokumentalny „Jak zmienić swój umysł” ciekawie przedstawiający współczesne badania nad wykorzystaniem psychodelików w leczeniu zaburzeń psychicznych.
Co jednak robić, jeśli przepisy prawne ograniczają lub uniemożliwiają używanie psychodelików (jak np. w Polsce)? Albo jeśli ktoś nie chce chemicznie wpływać na pracę mózgu?
A od czego mamy hipnozę?
I tym właśnie zajmujemy się na treningu z Melissą.
Zaczęliśmy od prostej rzeczy- ponownego przeżycia doświadczenia po spożyciu środków psychogennych. No i z tym miałem problem, bo nigdy nie spożywałem takich środków, nawet nie piłem alkoholu, gdyż nie lubię chemicznie wpływać na swój mózg (kawa stanowi wyjątek).
Ludzie, którzy przeszli terapeutyczną przemianę pod wpływem psychodelików mówią o doświadczeniu „oceanic bounlessness” (oceanicznej nieograniczoności), które ich zmieniło. A przecież przeżywam to doświadczenie za każdym razem, gdy robię sobie Core Transformation albo Wholeness Process. Tak więc wykorzystałem te stany jako podstawę do dalszej pracy.
Oczywiście trudno powiedzieć, na ile doznania po środkach psychoaktywnych przypominają te, które można uzyskać przy pomocy hipnozy lub NLP. Jeden z uczestników Praktyka NLP, który wszedł w stan „Beyond Time” stwierdził, że czuje się jak „po dobrej marihuanie”. A gdy po treningu Wholeness Process z Connirae Andreas chodziłem wieczorem po Berlinie i zachwycałem się pięknem liścia, albo pęknięciami w ceglanym murze, to podobno mówiłem jak po LSD.
W każdym razie było bardzo interesująco, zwłaszcza gdy Melissa nauczyła nas indukcji po której czułem jak moje ciało się rozpływa, jak ciało Doktora Manhattana na filmie „Watchmen”. Co prawda nie chodziłem po powierzchni Słońca ani nie widziałem wydarzeń tak małych i szybkich ze niemal się nie zdarzyły, ale wszystko jeszcze przede mną…
We wrześniu wybieram się na ośmiodniowy trening z Connirae Andreas dotyczący Wholeness Process, tak więc jesienne szkolenie z Core Transformation i Wholeness Process będzie jeszcze lepsze niż w poprzednim roku. A jeśli nie chcesz czekać do jesieni, to Agnieszka Ornatowska już jutro robi szkolenie online ze swojego autorskiego podejścia “Struktura duchowości”.
Gorąco polecam!
Pozdrawiam serdecznie
Lech Dębski


