Im mniej wiesz tym lepiej? O zmianie bez znajomości treści | Instytut Neurolingwistyki

Im mniej wiesz tym lepiej? O zmianie bez znajomości treści

Tam, gdzie kończą się wszystkie Autorytety
28 September 2026
Dlaczego moja podświadomość kazała mi się zamknąć
2 October 2026

Im mniej wiesz tym lepiej? O zmianie bez znajomości treści

Uwaga, będzie kontrowersyjnie 🙂

Jako trener NLP czuję się zupełnie komfortowo pracując na samym procesie, bez znajomości treści. Czyli nie muszę wiedzieć czego dotyczy fobia by ją usunąć, nie muszę wiedzieć jaka jest treść ograniczającego przekonania, by je zastąpić wspierającym itd. Gdy pracuję z klientem indywidualnie zazwyczaj poznaję treść, gdyż klienci chcą mi o niej opowiedzieć (chociaż nie jest mi potrzebna w przeprowadzeniu zmiany).

Kiedy prowadzę szkolenie, wręcz nalegamby uczestnicy zachowali treść dla siebie i nie dzielili się nią ani ze mną, ani z innymi uczestnikami. Dzięki temu nie muszą się przejmować, że inni poznają ich problemy- bo nikt nie wie nad czym pracują. A jako prowadzący nie dają się wciągnąć w treść przeżyć drugiej osoby, a także uczą się zwracać uwagę na to co ważne. Same korzyści 🙂

Wholeness Workidzie jeszcze dalej. Treść wewnętrznych przeżyć klienta jest ukryta nie tylko przed prowadzącym/ terapeutą, ale często też przed samym klientem!

Na przykład:
zgłosiłem się jako ochotnik do demo pracy nad czymś, czego brakuje (what is missing). I nie miałem pojęcia czym jest to, czego mi brakuje. Wiedziałem tylko, że doświadczam pustki w lewej części serca, kształtu połowy kuli, bardzo zimnej i mrocznej, wiedziałem też, że to coś, czego mi brakuje jest po lewej stronie, trochę z tyłu, w odległości 50 metrów ode mnie, jest czarne, kuliste i nie jest kompletne. A po skończonej pracy pustka w lewej części mojego serca wypełniła się czymś białym i ciepłym, a także rozluźniły mi się napięcia w ciele, o którym nie wiedziałem nawet że istnieją i czułem się rewelacyjnie.

Podobnie przy pracy w parach, okazało się, że naruszone są zasady lub reguły jakiegoś wewnętrznego Autorytetu. I znowu nie miałem pojęcia jakie to zasady czy reguły, a wiedziałem jedynie, że ten Autorytetto lśniąca twarda kula po mojej lewej i u góry i że nie jest ostatecznym Autorytetem. A gdy wszystko się zintegrowało, odczułem ogromną ulgę a wewnętrzny głos mi powiedział „no nareszcie, już nie muszę tego trzymać”.I naprawdę nie wiem o co chodziło, ale mam wyraźny felt sense, że to była zmiana w dobrą stronę.

Tak więc można pracować nawet wtedy, gdy klient, a przynajmniej świadomy umysł klienta nie wie, nad czym pracujemy.

Uwaga, teraz będzie kontrowersyjnie.
(Przygotujcie kamienie, drewno na stos, pochodnie i widły ;))

Im bardziej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że znajomość treści przez świadomy umysł klienta nie tylko nie pomaga, ale wręcz przeszkadza w przeprowadzeniu zmiany. („Na stos heretyka! Ukamienować! Jontek, widłami tego bluźniercę!”).

Wróćmy do poprzednich przykładów. Gdy określiliśmy, gdzie odczuwam, że czegoś mi brakuje, jakie to doznanie ma kształt i rozmiar oraz jakie ma cechy, Connirae zadała mi pytanie „a gdzie jest to, czego ci brakuje” a ja od razu pokazałem w lewo i w tył i określiłem kształt i rozmiar oraz cechy reprezentacji tego, czego mi brakuje.

Gdyby zamiast tego zadano mi pytanie „ a czego ci brakuje?” „co to jest, czego ci brakuje?” lub „czym to jest, czego ci brakuje?”zgodnie z prawdą powiedziałbym, że nie wiem. Gdyby terapeuta dalej mnie dopytywał, zapewne w końcu bym coś odkrył albo coś wymyślił (w końcu klient ma tendencję do spełniania oczekiwań terapeuty :)). Może to byłaby „miłość matki”, może „aprobata ojca”, może „samoakceptacja”, może jeszcze coś innego. Odpowiedź mogłaby być prawdziwa lub nie, ale na pewno jej treść by mnie odciągnęła od właściwego kierunku pracy. Zamiast prostej, eleganckiej integracji nastąpiłoby długotrwałe babranie się w treści moich przeżyć.

Podobnie w drugim przykładzie. Gdybym zamiast pytania„gdzie jest to, czego zasady zostały naruszone?” usłyszał pytanie „jakie zasady zostały naruszone?”od razu zupełnie niepotrzebnie zacząłbym się skupiać na treści tych zasad.Zamiast pracy na poziomie czysto sensorycznego doświadczenia, nastąpiłoby tworzenie kolejnych historii i cała przemiana stałaby się znacznie bardziej skomplikowana.

Praca bez świadomejznajomości treści nie jest mi obca. Pracuję w ten sposób przy użyciu osobistych symboli (moja wersja Clean language), albo na poziomie ciała. Ale po raz pierwszy myślę o tym, że znajomość treści nie tylko nie pomaga, ale może wręcz przeszkadzać, odciągając od czystosensorycznego doświadczenia.

I oczywiście, ktoś może chcieć mimo wszystko znać treść. Jednak obecnie zamiast zajmować się szukaniem treści, zapewne bym powiedział swoim najlepszym hipnotycznym głosem: „czyli możesz powiedzieć „ja chcę znać treść”. Gdzie się znajduje to JA, które chce znać treść?”

No i oczywiście zapraszam na trening, na którym będę uczył również jak pracować z wewnętrznymi Autorytetami, oraz z poczuciem, że czegoś ci brakuje. I możesz wiedzieć co to jest, albo mieć po prostu niejasne poczucie braku…

 

Pozdrawiam serdecznie

Lech Dębski 

//]]>